O mnie

Kamila Gasiuk-Pihowicz

Posłanka na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej


Dzieciństwo w czasach przełomu

Urodziłam się wiosną  1983 roku, kilka miesięcy przed końcem stanu wojennego. Zwykłe dzieciństwo w bloku na siedleckim osiedlu. Siermiężnym, ale łączącym dzieciaki z różnych domów – inteligenckich i robotniczych, partyjnych i opozycyjnych. W szarej rzeczywistości czuło się wiatr zmian. Czerwcowe wybory  to pierwsze polityczne wydarzenie, które osobiście pamiętam – dumę z pierwszej kartki wrzuconej do urny i radość rodziców, że  zwyciężyła Solidarność. Po tych wyborach po raz pierwszy poszłam do szkoły – z tym samym elementarzem, co starszy brat, ale bez mundurków i majowych pochodów, za to z religią w szkolnej klasie, a nie przyparafialnej salce. W liceum (II Liceum Ogólnokształcące) zdecydowałam się na klasę matematyczno-fizyczną,  bo wiedziałam, że logika i porządek w rozwiązywaniu problemów będą potrzebne w każdym zawodzie. Ale moją pasją była historia. Nauczyciele przyjaznym okiem patrzyli na żywiołowe spory wokół dawniejszych i zupełnie niedawnych wydarzeń. Tak trafiłam na prawo i do działalności społecznej.

Czas działania

Studia prawnicze na UKSW wciągnęły mnie od samego początku, ale szybko też wiedziałam, że rzeczywistość to nie tylko kodeksy. Działałam społecznie – w kilku organizacjach, ale w podobnej sprawie – na rzecz tolerancyjnego, otwartego społeczeństwa, które w Europie jest u siebie. Bo Polska właśnie wchodziła do Unii Europejskiej. W Młodym Centrum, ówczesnej młodzieżówce Unii Wolności, które parę lat później przekształciło się w niezależny NGO Projekt:Polska, przekonywaliśmy Polaków, że lepiej być w środku.  To była wielka sprawa, działaliśmy z pełnym zaangażowaniem, nie licząc godzin spędzonych w biurze i na dyskusjach z ludźmi. Podczas jednej z nich poznałam mojego przyszłego męża – Michała.  Korytarzami czasem przechodził Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek. Jacek Kuroń i Marek Edelman byli żywo w naszej pamięci, jako wzorce społecznego i publicznego zaangażowania. Mieliśmy po dwadzieścia kilka lat, więc sporo w tym było emfazy, ale naprawdę nie chcieliśmy zawieść. Do dzisiaj wielu moich przyjaciół z tego okresu wciąż jest aktywnych społecznie, chociaż w zupełnie różnych rolach. W czasie studiów (później również na drugim kierunku w Szkole Głównej Handlowej) ważna była dla mnie także działalność w Fundacji Dialogu Między Narodami i zmierzenie z niełatwą historią polsko-żydowską.

Paragrafy i rzeczywistość

Mając doświadczenie w działalności społecznej, po studiach zdecydowałam się na karierę prawniczą w sektorze prywatnym. Wiedziałam, że tylko w ten sposób szybko nauczę się sprawnego rozwiązywania kompleksowych problemów prawnych. Pracowałam w dużych warszawskich kancelariach, kończąc równocześnie aplikację adwokacką. Prawdziwe wyzwanie, bo w tym samym czasie dwukrotnie zostałam też mamą. Po powrocie z urlopu macierzyńskiego czułam, że jestem gotowa, żeby wrócić do spraw publicznych. Zaczęłam pracę jako prawniczka w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Pracując w Zespole ds. Prawa Administracyjnego, perfekcyjnie poznałam mechanizmy funkcjonowania państwa, zwłaszcza od strony, kiedy zwracają się przeciwko obywatelowi. Prowadziłam wiele spraw z zakresu ochrony zdrowia, często dramatycznych, bo właśnie w takich okolicznościach obywatele zwracają się do RPO. Wtedy stało się dla mnie jasne, że w polskich realiach często przeszkodą do powrotu do zdrowia, nie jest brak pieniędzy, ale kiepska organizacja systemu, wadliwe procedury i biurokracja.

Szkoła politycznej odpowiedzialności

Poprzez pracę w biurze RPO zrozumiałam, że prawdziwa zmiana wymaga zaangażowania politycznego. I to przez ludzi, którzy wniosą do polityki ekspercką wiedzę i sprawność działania. Kiedy właśnie z takim przesłaniem powstawała .Nowoczesna, nie mogłam powiedzieć nie. Wiosną 2015 mało kto wierzył, że uda nam się wnieść nową jakość do polskiego Sejmu. Ja postawiłam wszystko na jedną kartę – zostałam rzeczniczką partii i kandydatką z okręgu podwarszawskiego. Zaufało mi ponad 19 tysięcy wyborców i dla każdego z nich codziennie daję z siebie wszystko w Sejmie. Pracuję w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Po wyborach okazało się, że jako posłowie opozycji musimy przedefiniować wszystkie priorytety i obok działania na rzecz usprawniania państwa, przede wszystkim walczyć o podstawowe standardy demokracji i rządów prawa. Dlatego zostałam przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Ładu Konstytucyjnego i Praworządności. Polska transformacja miała tysiące wielkich bohaterów i miliony bohaterów codzienności. W Sejmie jestem między innymi po to, żeby nie zmarnować ich wysiłku. Państwa wysiłku.